Samoloty i podziemia

1

W spokojnej Szwecji (kto by pomyślał, że byli kiedyś nazistami), w spokojnym Göteborgu i na spokojnych jego przedmieściach leży spokojne lotnisko Säve. Kto by wpadł na to, że kryje na swoim terenie ogromne przestrzenie i swojego czasu był dużą bazą lotniczą Królewskich Sił Powietrznych?

No właśnie mało kto i o to właśnie chodziło decydentom. Całe miasto Göteborg poprzeplatane jest niskimi pagórkami i wąwozami, co samo w sobie jest dość malownicze. Owe pagórki nie są efektem erozji i w naszym, polskim rozumieniu nie są kupą ziemi, ale litą skałą, w której można drążyć sztolnie, korytarze, bunkry i kwatery. Właśnie tak umiejscowiona jest główna część dawnego wojskowego lotniska i właśnie w skalnych korytarzach i hangarach kiedyś mieściły się Królewskie Siły Lotnicze a dziś rozgościło się Aeroseum. Dwa pasy startowe 01/19 i 04/22 są tylko dodatkiem na całkiem rozległej łączce pomiędzy skalnymi pagórkami.

Wejście do bunkra, tym bardziej naturalnego, samo w sobie robi wrażenie. Jest trochę jak na apokaliptycznych amerykańskich filmach: góra, zamaskowane wejście, wrota, grodzie… wilgoć i chłód.

Korytarzy, szerokich i przepastnych jest dość dużo, a w środku to, co interesuje najbardziej, czyli samoloty różnej maści i autoramentu, choć z dominacją tych wojskowych. Nie zabrakło również typowych dla szwedzkich muzeów manekinów-straszaków. Ponieważ akurat czas, kiedy byłem w muzeum jest początkiem mojej lotniczej przygody, moją uwagę przykuwały bardziej elementy konstrukcyjne samolotów czyli klapy, lotki, umiejscowienie silników, reflektory i trymy niż całe sylwetki. To widać na zdjęciach :).

Pierwszym samolotem jaki stoi w skałohangarze jest Saab 91A Safir (SE-AUR). Jest cały czas airworthy czyli zdatny do latania, zarejestrowany. Przepiękna sylwetka dolnopłata, aluminiowe wykończenie… to jest jedno z lotniczych marzeń każdego PPLowca. Za nim stoją różnego autoramentu sprzęty wojskowe, myśliwce od parówek i serdelków z wczesnych lat odrzutowców (charakterystyczne, grube kadłuby które w zasadzie są silnikiem z doczepioną kabinką na szczycie serdelka jak np. SAAB J 29) po współczesne Grippeny. Wiele z nich cały czas jest utrzymywana w sprawności o czym mieliśmy okazję przekonać się na Aeroshow w 2013 roku. Te które są już tylko eksponatem obowiązkowo wyposażone są w manekina dziecio-straszaka. Stoi też duża ilość helikopterów i pomniejszego sprzętu wojskowego powiązanego z lotnictwem. Na zewnątrz zobaczyć można nawet Mi2 produkowany niegdyś w Polsce.

Do wielu maszyn można swobodnie zajrzeć w przeciwieństwie do polskich muzeów, w których kabiny zarezerwowane są do oglądania na specjalne okazje lub są całkowicie wypatroszone. Do kilku można wsiąść. Atrakcję stanowią też trzy uproszczone (w oczach pilota oczywiście) symulatory (od tłokowca do odrzutowca), do których nawet jest kolejka i trzeba zapisać się na konkretną godzinę. Jest sala edukacyjna , która może być ciekawa i dla dzieci i dla starszych, a mnie szczególnie zaciekawiła sala rekonstrukcyjna, gdzie siedziało sobie kilku pasjonatów i oklejało płótnem wręgi jakiegoś staruszka. Jak niegdyś ja w modelarni, tylko oni robią to w skali 1:1.

Miejsce jest atrakcyjne przede wszystkim dla tych, którzy lubią lotnictwo. Jest ciekawe dla eksploratorów podziemi, ale dzięki swojej interaktywności również dla szerszej gawiedzi i dzieci. Przygotujcie je tylko na manekiny-zombie, bo już nigdy nie zejdą z wami do piwnicy.

AEROSEUM
Holmvägen 100
417 46 GÖTEBORG
Sverige
www.aeroseum.se

Discussion1 komentarz

  1. Pingback: Subiektywny przewodnik po Göteborgu | Triplecake

Skomentuj, dyskutuj, wpisz swoje własne wrażenia