Czy Święty Mikołaj istnieje?

2

Na początku bezrefleksyjnie oddajemy się wierze w Świętego Mikołaja. Mikołaj jest i już. Istnieje tak samo jak istnieją wróżki, jak zabawki nocą ożywają i bawią się ze sobą, jak kot w butach mógł być prawdziwy. W moim domu tato jeszcze podgrzewał tę wiarę przypominając w każde święta, bym przed pójściem spać nie zapomniała zostawić Mikołajowi talerza gorącej zupy (bo przecież głodny jest po tak długiej podróży). Następnego ranka, prócz prezentów pod choinką, w pokoju stał też pusty talerz po zupie – dowód, że Święty Mikołaj był w naszym domu.

Biuro Świętego Mikołaja / Santa Claus Office
Biuro Świętego Mikołaja / Santa Claus Office

Pierwszych wątpliwości nabrałam w wieku około 5 lat, kiedy na przedszkolnej imprezie za Świętego Mikołaja przebrał się właśnie mój tata. Dlaczego musiał udawać Świętego Mikołaja? 🙂 Z biegiem lat zwątpienie rosło, podsycane przez rówieśników, z którymi wspólnie szukaliśmy przed świętami ukrytych w szafach prezentów. I mimo iż przyszedł w końcu taki dzień, kiedy już na 100% wiedziałam, że za prezenty odpowiadają rodzice, a Mikołaj wcale nie lata po niebie tymi swoimi saniami zaprzężonymi w renifery, to magia została. Bo Święty Mikołaj przecież istnieje, naprawdę.

Ten jegomość żyje sobie w wiosce pod Rovaniemi w Finlandii. Ma tam własne biuro i mnóstwo elfów do pomocy. Pierwszy raz adres Mikołaja trafił w moje ręce, kiedy miałam 8 lat. Napisałam do niego 2 listy i na każdy z nich otrzymałam odpowiedź – to nic, że oba listy były identyczne, że nie napisane odręcznie, a podpis Mikołaja był zeskanowany (wtedy zresztą tego nie wiedziałam), ważne że przyszły do mnie z samej mikołajowej wioski.

A do owej wioski trafiłam już jako osoba dorosła. Podczas naszego objazdu po północnej Skandynawii postanowiliśmy na jeden dzień wpaść do Rovaniemi. Samo miasteczko wiele atrakcji nie oferuje i do uroczych nie należy. Ot, miasto jak miasto. A u Mikołaja? Może to nie był właściwy okres na odwiedziny, bo nie czuliśmy żadnego specjalnego klimatu. Byliśmy tam w sierpniu, nie było śniegu, nie było świecących lampek. Było za to mnóstwo sklepów z pamiątkami, tzw. wyciągaczy kasy z turystów. Ludzi też nie specjalnie dużo, co akurat było fajne, bo nie chcę sobie nawet wyobrażać, co się tam dzieje w grudniu. Dwa główne punkty wioski to poczta oraz biuro Świętego Mikołaja. Na poczcie dowiedzieliśmy się, że polskie dzieci ilością napisanych do Mikołaja listów postawiły nasz kraj w czołówce – w 2009 roku byliśmy na 3. miejscu 🙂 A każdego roku do Mikołaja przychodzi kilka milionów listów (w tym dwa moje, kiedyś kiedyś temu 🙂 )

Będąc tak blisko nie mogliśmy sobie odmówić spotkania z najważniejszą osobą w wiosce. Przed wejściem do biura przywitało nas kilka elfów. Najpierw szliśmy ciemnym korytarzem, w którym towarzyszyły nam dźwięki niczym z horroru. Naśmiewaliśmy się trochę z sytuacji, bo co to za atrakcja… Ale na końcu tego korytarza czekała na nas bomba. Tzn. czekał na nas kolejny elf, który wprowadził nas do biura Świętego Mikołaja. Szłam pierwsza i prawie zamarłam na widok Mikołaja. Serce zadrżało mi jak dziecku, jak wtedy kiedy budziłam się w nocy i skradałam się do pokoju, w którym stała choinka w nadziei, że zaskoczę Mikołaja w momencie podkładania prezentów. Radość i osłupienie jednocześnie (mimo iż wiedziałam kto tam będzie siedział) było tak wielkie, że do dzisiaj czuję te emocje. Przez moment czułam się jak 4-latka, której największe marzenie właśnie się spełnia. Nie sądziłam, że mnie, wtedy prawie trzydziestolatkę, dopadną takie emocje 🙂

Wspólne zdjęcie ze Świętym Mikołajem
Wspólne zdjęcie ze Świętym Mikołajem

Z Mikołajem pogadaliśmy chwilę, trochę po angielsku trochę po polsku, czym nas zaskoczył po raz drugi. Po fakcie okazało się, że jest doskonale przygotowany na wizytę ludzi z całego świata, spoglądając na ukryty między książkami ekran, który wyświetla mu podstawowe zwroty w każdym języku. A skąd wiedział, że przyjeżdżamy z Polski? Bardzo proste. Elf, który nas witał nasz kraj pochodzenia nabił na specjalną kartę, którą otrzymaliśmy przy wejściu do budynku. Potem tę samą kartę przekazaliśmy elfowi przed drzwiami biura 🙂 Na koniec zrobiliśmy sobie ze Świętym Mikołajem pamiątkowe zdjęcie, za które bez wahania wyciągnęliśmy z portfeli kilkadziesiąt euro. Taka chwila nie zdarza się często 🙂

Przed świętami często wracam do tego momentu, a każdemu dziecku udowadniam, że Święty Mikołaj istnieje. Mam na to dowód – wspólną fotografię i nagranie spotkania.

Santa Claus Village
96930 Rovaniemi
Finland

GPS: +66° 32′ 37.11″, +25° 50′ 51.44

Atrakcje

Koło podbiegunowe / Arctic circle
Koło podbiegunowe / Arctic circle

Zobacz też

Discussion2 komentarze

  1. Pingback: Czy Święty Mikołaj istnieje? - blogerzy Ze SWIATA

Skomentuj, dyskutuj, wpisz swoje własne wrażenia