Bukareszt – w szponach megalomanii

0

Do Bukaresztu przyjechaliśmy w nocy i dosyć szybko zaczęłam mieć wrażenie, że jestem w burdelu. W trakcie krążenia po mieście natknęliśmy się na wiele panienek łapiących klientów, a co drugi lokal był klubem gogo. Nawet w hotelowym lobby większość ulotek stanowiły reklamy salonów masażu erotycznego. W dzień do nocnego obrazka doszedł odór odchodów i zdanie o Bukareszcie to ja sobie wyrobiłam… 😉

Bukareszt
Bukareszt

A poważnie, poza tym, że miasto śmierdzi i lubią w nim „rozrywkę”, to jest niczego sobie. Ktoś (chyba wszyscy wiemy kto) miał tu jakiś mega kompleks, bo miasto jest mega… Wszystko jest tu mega wielkie – monumentalne budowle, najszersze ulice jakie kiedykolwiek widziałam (9-pasmowe), gigantyczne place (Plac Konstytucji w Warszawie to pikuś przy tych bukaresztańskich), olbrzymie centra handlowe z gigantycznymi plazmami. O tak, Rumuni kochają plazmy. Wielkie plazmy stawiają w parkach małych miasteczek, wielkie plazmy kupują do hotelowych pokoi (ciekawe, co mają w domach :)), ale największe widziałam właśnie na centrach handlowych w Bukareszcie. Podejrzewam, że jest to dla nich pewnego rodzaju przejawem luksusu ale i zaznaczenia, że nie są gorsi od zachodniej Europy (nie sądzę, by ktokolwiek zdawał sobie sprawę jak jest to tandetne).

Czy Bukareszt to tylko monumentalizm?

Nie, na szczęście nie. chociaż te wszystkie mega ulice, pałace, łuki triumfalne koniecznie trzeba zobaczyć. Bukareszt to również urocza starówka, z mnóstwem bardzo ładnych, odrestaurowanych kamienic i powciskanych pomiędzy nie małych uroczych cerkwi.

Miasto kontrastów

W dzień turystyka, w nocy biznes porno. Obok odrestaurowanej kamienicy, rozpadający się, śmierdzący szczynami slams. Obok socrealistycznego bloku mieszkalnego urocza zabytkowa cerkiew. Tu walący się budynek, a przed nim ferrari. Miasto kontrastów. Bieda obok bogactwa, piękno obok syfu…

Bukareszt niestety nie będzie nam się kojarzyć z przyjemną obsługą. O ile wszędzie w Rumunii spotykaliśmy się z życzliwością, gościnnością i uczciwością, tu się zawiedliśmy. Najpierw kelnerka w jednym z lokali, w którym postanowiliśmy zjeść obiad, próbowała wymusić na nas napiwek. Jestem zdania, że napiwki daje się za dobrą obsługę, a nie po prostu. Innego chyba zdania była kelnerka, która olewała nas, obsługiwała jakby była na nas wkurzona, posiłek przyniosła też jakby łaski, a przy rachunku bezczelnie dodała „tips are not included in Romania”. Wieczorem z kolei do tipa zostaliśmy zmuszeni – i to hojnego, gdyż kelnerka zniknęła nam z oczu nigdy nie przynosząc reszty, a w mega zatłoczonym lokalu nie byliśmy w stanie jej ani rozpoznać a tym bardziej zlokalizować..

Bukareszt (rum. București)

ATRAKCJE

  • Parlament / Palatul Parlamentului
  • Łuk Triumfalny / Arcul de Triumf
  • Palatul Cantacuzino
  • Piata Unirii
  • Piata Revolutiei
  • Palatul Regal
  • Piata Universitatii
  • Biserica Patriarhiei
  • Biserica Cretulescu

WARTO WIEDZIEĆ

Po Bukareszcie jeździ autobus turystyczny typu „hop on, hop off”. My trochę się nudząc kupiliśmy bilety, co okazało się całkiem dobrym rozwiązaniem. Objechaliśmy całe miasto kilka razy i dotarliśmy do oddalonego od centrum miasta parku, a także zrobiliśmy sobie spacer po jednej z dzielnic willowych.

Bucharest City Tour

NOCLEG

W Bukareszcie spaliśmy w „plastikowym” hotelu sieci Hello Hotels. Troszkę oddalony od centrum, ale przy linii metra, więc szybko dostaliśmy się na Starówkę, oraz ze strzeżonym parkingiem.

ZOBACZ TEŻ

Skomentuj, dyskutuj, wpisz swoje własne wrażenia