Barcelona – miasto sztuki i Gaudiego

0

Z Barceloną nieoderwanie kojarzy mi się sztuka. Rzeźby ustawione w różnych częściach miasta, muzea Joan’a Miro czy Picasso, złota ryba Franka Gehry’ego czy chwiejące się kubiki (L’Estel feri) Rebecci Horn na barcelońskiej plaży. Na pierwszym miejscu jest jednak niesamowita, surrealistyczna i trochę bajkowa architektura Gaudiego.

Za największe dzieło Gaudiego przyszło uznawać Sagradę Familię, jednakże w trakcie spacerów po Barcelonie mnie bardziej wciągnęły rezydencje, w które artysta tchnął swojego ducha. Na pierwszym miejscu mojego rankingu staje Casa Mila z jej niesamowitym dachem i kominami.

Niewiele jednak ustępuje jej Casa Batllo z dziwacznymi balkonami jakby zaopatrzonymi w zęby i dachem pokrytym kolorowymi łuskami. Domy jakby żywe, falujące, w ciągłym ruchu. Pozakrzywiane formy, które niezłego kłopotu musiały przyprawić próbującym je urządzić mieszkańcom.

Mimo mojej większej sympatii do zaprojektowanych przez Gaudiego willi, Sagrada Familia jest niewątpliwie miejscem które każdy powinien odwiedzić, chłonąć detale każdej z rzeźb, wejść do środka, wjechać windą na jej dach.

 

Zwiedzając Barcelonę nie można pominąć Parku Guell, który znajduje się jakby na końcu szlaku Gaudiego :). Ustawione w wejściu do parku domki sprawiają wrażenie piernikowych, niczym z bajek słyszanych w dzieciństwie. Z kolei przy słynnej Salamandrze nie sposób zrobić sobie zdjęcie – setki turystów próbują tego samego w tym samym czasie co ja 🙂

Na szczęście mimo iż park odwiedzają tysiące, a może setki tysięcy turystów, to udaje się w nim znaleźć ustronne miejsce i przez moment oderwać się od zgiełku.

Barcelona, podobnie jak inne miasta hiszpańskie, obfituje w całkiem sporą ilość parków. Cieszą się one dużym zainteresowaniem mieszkańców, co nas nie dziwi – w gorące dni parki dają przyjemne schronienie przed słonecznym żarem.

Złota ryba Franka Ghery'ego
Złota ryba Franka Ghery’ego

Wracając do sztuki… Jak wspomniałam we wstępie będąc w Barcelonie nie sposób się z nią nie zetknąć. Na pewno wybierzecie się na plażę miejską – jeśli nie po to by poopalać się w słońcu to choćby na wieczorny spacer. Wchodząc na nią od centrum miasta niemal natychmiast natkniecie się chwiejące się kubiki (L’Estel feri) Rebecci Horn, a wędrując wzdłuż plaży przed oczami będziecie mieli złotą rybę Franka Gehry’ego.

Rebecca Horn, L'Estel Ferit
Rebecca Horn, L’Estel Ferit

Wartymi odwiedzenia są również muzea. W znajdującym się w samym centrum Barcelony Muzeum Picassa obejrzycie dzieła autora z jego różnych okresów i zobaczycie jak zmieniała się technika Pabla Picasso. Fundacja Jeana Miro z kolei znajduje się trochę dalej od centrum, w nowoczesnym budynku położonym w zielonym parku. Nam ostatniego dnia pobytu udało się również odwiedzić Muzeum Sztuki Współczesnej (MACBA), co również polecamy.

Barcelona to miasto, które nie śpi. Odczują to wszyscy, którzy jak my, zdecydują się na nocleg przy La Ramblas. Ale kto przyjeżdża do Barcelony aby spać?

Skomentuj, dyskutuj, wpisz swoje własne wrażenia